- Wszystko dobrze ? - usłyszałam nad sobą czyjś głos. Instynktowanie podniosłam głowę i zobaczyłam nad sobą młodego chłopaka. Średniego wzrostu, dobrze zbudowany brunet, ubrany w czerwoną kraciastką koszulę i rurki, podwinięte powyżej kostek.
- Nie. Już od dłuższego czasu wszystko się wali. - powiedziałam, po czym z powrotem opuściłam głowę. Po moim policzku spłynęła jedna, wielka łza. Nie chciałam już płakać. W moim życiu wystarczy już łez. Ponad stan wypłakałam ich podczas kilkakrotnych wizyt w szpitalu i teraz muszę wziąć się w garść. Ku mojemu zdziwieniu chłopak usiadł na ławce obok mnie. Uniosłam głowę jeszcze raz i pytająco spojrzałam na bruneta.- Czasem dobrze jest z kimś posiedzieć i pomilczeć. - powiedział i delikatnie się uśmiechnął.
Sama nie wiedziałam co powinnam odpowiedzieć. Z jednej strony nie byłam teraz sama. Mogłam po prostu posiedzieć w towarzystwie kogoś i nic nie mówić.
- Co Ty robisz, kiedy cały świat Ci się wali ? - zapytałam i spojrzałam w jego brązowe tęczówki.
- Może to nie rozsądne, ale...idę do knajpy i piję. Jakoś żadne wyjście nie przychodzi mi wtedy do głowy.
- Dlaczego ja wcześniej na to nie wpadłam ? - skierowałam pytanie niby do niego, ale bardziej do samej siebie. Przecież alkohol to najlepsze wyjście z każdej sytuacji. Człowiek może się wyluzować i zapomnieć o otaczających i osaczających go kłopotach. Zwykła bezbarwna ciecz, a tak działa na ludzi. Gdy byłam mała nienawidziałam tego napoju. Każde imieniny, śluby, nawet pogrzeby kończyły się tak samo. Połowa ludzi pijana w trupa, błąkająca się po domu, rzygająca w łazience, albo po prostu śpiąca po kątach, lub pod stołami. Wtedy obiecywałam sobie, że nigdy w życiu nie wezmę wódki, ani żadnego świństwa do ust. Nawet nie będę tego wąchać, ani dotykać. Teraz jednak moje dziecięce myślenie bawi mnie. Przecież alkohol to nic złego. Jak ktoś kiedyś mądrze powiedział : Wszystko jest dla ludzi. Nawet to, co w nadmiarze szkodzi.
- Dzięki. - rzuciłam do chłopaka i poderwałam się z ławki. Nie czekając na żadną reakcję z jego strony skierowałam się w stronę najbliższej knajpy. Zorientowałam się, że najbliżej mam tam, gdzie zazwyczaj chodziliśmy razem z chłopakami. Nie miało dla mnie znaczenia gdzie, ważne, żeby do utraty pamięci. Szybkim krokiem, który przeradzał się w bieg zmierzałam do baru. Po upływie kilku chwil byłam już pod budynkiem. Przystanęłam przed wejściem i zawahałam się. Zaczęłam analizować wszystkie za i przeciw, mojego działania, ale przypominając sobie słowa, które usłyszałam do Marit, wiedziałam co mam zrobić. Pewnym i zdecydowanym krokiem weszłam do pomieszczenia. Przywitał mnie ostry zapach napoji alkoholowych i dym tytoniowy. Usiadłam przy barze, na wysokim krześle barowym.
- Co podać ? - zapytała młodziutka barmanka i szeroko się uśmiechnęła.- Byle co. Ważne żeby mocne. - powiedziałam i smutno się uśmiechnęłam.
Chwilę później przede mną stał kieliszek z zielonkawą zawartością płynu. Jednym haustem wypiłam zawartość i mocno się skrzywiłam.
- Mocne cholerstwo, jeszcze sok pomarańczowy poproszą. - dodałam do dziewczyny.
Co to jest jeden kieliszek ? Kilkakrotnie ponowiłam moje zamówienie i od bardzo mocnego płynu, zaczęło mi wirować przed oczami i kręcić się w głowie.
- Co się dzieje ? - zapytała barmanka - niech zgadnę chłopak ?
- Skąd wiedziałaś ? To, aż tak oczywiste ? - spytałam i poprzez alkohol, który buzował w moich żyłam głupio się uśmiechnęłam.
- Zazwyczaj laski piją, przez facetów. Zostawił Cię ?
- Gorzej. Miał inną na boku. Kurwa jak ja mogłam tego nie zauważyć ?! Niezłą idotką muszę być.
- Przestań. Kto tego nie przechodził ? Statystycznie co piąta dziewczyna, nie wie, że jej partner ma jeszcze jedną. Nic się nie martw. - powiedziała i zapełniła kieliszek alkoholem, który równie szybko jak pozostałe rozszedł się po moim organiźmie.
- Może zatańczymy ? - zapytał przystojny blondyn, który nagle wyrósł obok mnie.
- Nie wiem, czy dam rady. - powiedziałam zarzucając ręce za jego szyje. Akurat leciała wolna muzyka, dlatego chłopak objął mnie mocno w talii i umieścił swoją głowę , na moim przedramieniu. Pachniał, tak cudownie, a alkohol we krwi sprawiał, że zaczynałam tracić zmysły.
- Seksowna jesteś . - szepnął chłopak i delikatnie pocałował moją szyję. Wydałam z siebe tylko cichy pomruk i sama do siebie się uśmiechnęłam. Po chwili dłonie chłopaka, przeniosły się na mój tyłek. Poprzez dużą zawartość zielonkawego płynu w organiźmie podobało mi się to. Gdybym była trzeźwa na pewno spoliczkowałabym tego kolesia, za to, że w tak bezczelnny sposób się do mnie dobiera. Stop ! Gdybym trzeźwo myślała, w ogóle bym tu nie przyszła i nie wypiłabym tyle tego cholerstwa. Blondyn mocniej zacisnął swoje ręcę, a ja odchyliłam głowę, patrząc mu w oczy.
- Chyba pijana jestem. - szepnęłam.
- Nie jest źle. Ale zawsze może być Ci jeszcze lepiej słońce. - powiedział i usiósł mnie lekko do góry. Oplotłam go nogami i tkwiłam w powietrzu podtrzymywana przed jego ręcę, które coraz mocniej ściskały moje dolne partie. Zeskoczyłam z niego, po krótkiej chwili, bo zakręciło mi się w głowie. Chłopak przytrzymał mnie przy sobie i zaczął całowac po szyji.
- Ej, ej kolego, zostaw ją ! - usłyszałam czyjś głos, a po chwili ktoś odciągnął mnie od blondyna i skierował w stronę baru.
- A kim Ty...Harry ? - zapytałam i rzuciłam mu się na szyję.
- Jezu Layla...Ty jesteś pijana ? - zapytał Hazza i uśmiechnął sie.
- Ja ? Chyba Ty . - powiedziałam i zaczęłam się śmiać jak idiotka. Harry zapłacił barmance należytą kwotę, za moje picie, i złapał mnie w talii.
- Chodź głuptasie . - szepnął mi do ucha.
- Jedziemy na randkę ? - spytałam. - nareszcie. Nie mogłeś się pospieszyć ?
- Przepraszam, zawsze stał między nami Niall. - powiedział Styles i wprowadził mnie do samochodu. Za wiele nie pamiętam z tej drogi, bo zasnęłam. Obudziłam się dopiero na rękach u Hazzy, gdy wnosił mnie do domu.
- My już wzięliśmy ślub ? - zapytałam zdziwona, przypominając sobie sceny na filmach, kiedy to pan młody, przenosi żone przez próg ich nowego domu.
- Tak Layla, nie pamiętasz ? - usłyszałam śmiech Hazzy, który wydawał mi się być bardzo głośny.
Loczek położył mnie na kanapie i przykrył kocem. Powoli odpływałam do krainy Morfeusza, nie mogąc zapanować nad podstawowymi impulsami. Harry usiadł na krześle obok kanapy i spojrzał w moje oczy.
- Nie martw się. Gadałem przez telefon z Niall'em. On zachował się jak dupek.
- Bo to dupek jest. - wydukałam. - to już jest koniec...
- To jest początek. Nasz nowy początek... - szepnął Harry i pocałował mnie w czubek głowy...
___________________________________________________________________________________
* Czy Harr'emu uda się zdobyć Laylę ?

Jeeejk, tak długo czekałam, na ten rozdział *__* Jaki Hazzuś tu jest zajebisty !! A Layla, taka pijana, ulula, nie spodziewałam się tego :D
OdpowiedzUsuń* Myślę, że...coś tu się ciekawe porobi między nimi :*
OMG *____* Najlepszy rozdział ever ♥ Proszę niech będzie z moim Harrym ♥ Byłoby cudnie, ale przeczuwam że pewnie będzie z innym panem ♥ + nie mogę się doczekać następnego rozdziału :*
OdpowiedzUsuńAle się jaram :) Najlepszy rozdział forever - no chyba, że jeszcze czymś zaskoczysz :* Layla jest taka fajna, gdy sie upije hahaha ;*
OdpowiedzUsuńJestem pod ogromnym wrażeniem :D Też chcę tyle talentu ;*
OdpowiedzUsuńWspaniały rozdział *o* czekam na next piękna ;** + Layla pewnie wróci do Horana :)
OdpowiedzUsuńRozdział jest boski :D Chciałabym żeby Harry był z Laylą ;*
OdpowiedzUsuń