- Cholera. - wymknęło się z moich ust.
Teraz wybrałam numer do Liam'a. Wydaje mi się, że jemu mogę najbardziej zaufać z pozostałych chłopaków. Dla odmiany Payne odebrał.
- Cześć Layla. - usłyszałam jego radosny głos. Po chwili zmienił się on, jakby pod wpływem jakiegoś impulsu.
- Ja chciałam o coś zapytać.- Wiem. Harry dzwonił. Przykro mi, ale wy musicie...
- Jak widzę dobre wiadomości szybko się rozchodzą. - westchnęłam.
- Nie. Tylko, Layla pamiętaj, jak coś możesz na mnie liczyć. Zawsze.
- Wiem Liam. Niall jest może u Ciebie ? Albo wiesz, gdzie może być ?
- Horan ? Sprawdź w domu, na pewno tam jest.
- Jestem w domu. - powiedziałam i zamknęłam oczy, głośno wzdychając.
- Zadzwoń do niego.
- Dzwoniłam. Nie jestem idotką. Martwię się o niego. Może zbyt pochopnie oceniłam całą sytuację i zwiałam ?
- To nie Twoja wina. Zależy Ci na nim, prawda ?
- Jak cholera. - powiedziałam i delikatnie się uśmiechnęłam.
- Więc wszystko się ułoży. Dzwoń w każdej chwili.
- Dzięki. Pa.
Odłożyłam telefon na stół i znów wpadłam w zamyślenie. Nikt nie wie gdzie jest Nialler. Jeśli coś złego się stało, nie wybaczę sobie tego. Znów będzie to tylko i wyłącznie moja wina. Może gdybym poczekała i na spokojnie z nim porozmawiała nic takiego by się nie stało ? Gdybym nie okazała się taką łatwowierną egoistką, Niall siedziałby teraz ze mną w salonie i rozmawiał, a takto nie wiem gdzie jest. Marit wyglądała mi na bezwzględną cwaniarę. Co jeśli postanowiła się na Niall'u odegrać, za jakieś sprawy z przeszłości ? Wydawało mi się to bardzo realne, bo blondyn nigdy mi o niej nie wspominał. Po raz kolejny przez moją głupotę coś może mu się stać. Raz już przecież, nie poszłam z nim na spacer i wylądował w ciężkim stanie w szpitalu. Drugim razem był więziony przez Mark'a i o mało co, nie przepłacił tego własnym życiem. Jak mówi przysłowie : Do trzech razy sztuka. Co jeśli teraz, już się z tego nie wywinie ? Nie wiem, dlaczego zawsze zakładałam najgorsze scenariusze. Wstałam z kanapy i poszłam na górę. Położyłam się na łóżku i wzrok wbiłam w sufit. Dawno nie czułam się tak bezradnie. Moje życie przybierało coraz ciemniejsze i dziwniejsze barwy. Nie mogę więcej nikogo narażać. Nie po tym wszystkim, co już się wydarzyło. Moje oczy z każdą kolejną, napływającą myślą, stawały się coraz cięższe i cięższe. W końcu zmęczenie wygrało. Nie mogłam oprzeć się, zamykającym powiekom i po krótkiej chwili odpłynęłam.
Zobaczyłam Go. Niall wyglądał dość dziwnie. Stał po drugiej stronie ulicy i niepewnie podnosił rękę do góry. Nie mogłam się poruszyć. Nie wiem dlaczego, ale jakaś nadprzyrodzona siła trzymała mnie przy ziemi. Usłyszałam wołanie mojego chłopaka. Nie mogłam rozszyfrować wypowiedzianych przez niego słów. Świat jakby stanął w miejscu. Dzieliła nas tylko ulica. Kręta, szara, przecięta pasami dla pieszych. Powoli wszystko zaczęło znikać. Najpierw straciłam sprzed oczu wszystkie samochody i ludzi. Granatowy autobus, który jechał tuż przed moimi oczami zniknął w połowie. Druga jego część również się rozpłynęła. Gdy kilkakrotnie mrugnęłam oczami chłopak zniknął.
- Niall ! - krzyknęłam, gdy udało mi się odzyskać głos. Przerażający ból klatki i gardła wdarł się w mój organizm. Moje nogi zdobyły w sobie siłę i przebiegły przez drogę. Zniknęły wszystkie domy, nawet ulica się rozpłynęła. Stałam na pustkowiu zupełnie sama. Niemiłosierny upał, jaki tam panował odbierał trzeźwe i racjonalne myślenie. Nagle dostrzegłam termometr. Pobiegłam w jego stronę i odczytałam temperaturę.
- 49,9 stopni.
Normalny człowiek nie wytrzyma takiego upału. Opadłam na złoty piasek i poczułam jak po mojej twarzy i ciele spływa gorący pot. Wszystko wokół mnie zaczęło parować. Nie wiedziałam co robić. W pewnej chwili, gdy moje włosy były już całe mokre od potu, jaki mnie oblewał, pojawiła się Marit. Właściwie widziałam tylko jej twarz. Śmiała się szyderczo, tak, że ból rozsadzał mi głowę. Nie mogłam już oddychać, a ona po prostu śmiała się.- Umrzesz w męczarniach ! - krzyknęła dziewczyna, odsłaniając dłonią pewien obraz. Dostrzegłam Niall'a. On tonął. Znajdował się pod taflą ogromnej wartswy lodu. Widziałam jak jego włosy, twarz i ręce zamarzają. Wyglądał niczym ludzie po katastrofie Titanica.
- Ty umrzesz w niemiłosiernym upale, on w diabelskim zimnie. Wszystko dla Was gołąbeczki od Marit.
Nie !! - krzyknęłam i jak oparzona podniosłam się z łóżka. Moje serce biło chyba 200 uderzeń na minutę, a oddech nie mógł się uspokoić. Przerażający sen, dawał się we znaki. Był tak realny, jakby wydarzenia te miały miejsce na prawdę. Tak cholernie się bałam. Otarłam ręką kropelki potu, jakie pojawiły się na moim czole i opadłam z powrotem na łóżko. Jeśli wizja z dzieciństwa się spełniła, może sen też będzie miał miejsce w realnym świecie ? Przyłożyłam dłoń do serca i czułam jak pompuje krew. Nie wiedziałam co się ze mną dzieje. Jakby coś odebrało mi normalne myślenie. Zamknęłam oczy i...usłyszałam huk. Poderwałam się momentalnie i rozejrzałam po pokoju.
- Ona jest na dole...- szepnęłam sama do siebie i skierowałam w stronę schodów. Powoli zeszłam na dół i ujrzałam postać. Dziewczyna stała do mnie tyłem i oglądała jakieś zdjęcie, które stało na szafce. Podeszłam bliżej, ale gdy to zrobiłam podłoga zaskrzypiała i dziewczyna upuściła fotografię, która rozbiła się i z hukiem spadła na podłogę. To była Marit. Momentalnie odwróciła się z w moją stronę i rzuciła się do biegu.
- Kurwa mać ! - tylko tyle udało mi się usłyszeć z jej ust.
Stałam, jak sparaliżowana, nie mogąc się poruszyć. Marit wybiegła przez...okno. Znowu to samo. Czy to okno jest jakieś zaklęte ?
Byłam w kropce. Tak bardzo się nie bałam, nawet wtedy, gdy Mark chciał mnie zabić. Teraz czekałam tylko na najgorsze. Bo na tym Marit na pewno nie poprzestanie...
__________________________________________________________________________________
* Jak podoba się Wam kolejny wątek, związany z Marit ?
W dalszym ciągu mnie zaskakujesz *___*
OdpowiedzUsuńWątek z Marit jest genialny. Ja nie wiem skąd bierzesz tyle pomysłów, aby nas tak trzymać w niepewności :*
Zajebiste :) !!
OdpowiedzUsuńEeej to jest boooskie :* Tyle talentu - ja zazdroszczę *___*
OdpowiedzUsuńczekam na next i życzę weny ;)
Zakochałam się w tym rozdziale :)
OdpowiedzUsuńPisz szybciutko następny :>
Ten sen - aż mi ciarki przeszły po plecach ;*
OdpowiedzUsuń