- O Boże, co ja tu robię ? - zapytałam dość niewyraźnie, łapiąc się za głowę.
- Śpisz. - odpowiedział i słodko się uśmiechnął ukazując swoje dołeczki, które zawsze działają na mnie hipnotyzująco. Podparłam się na łokciach i dopiero wtedy zorientowałam się, że jestem w samym staniku. Po tym spostrzeżeniu moje policzki oblał gorący rumieniec i szybko naciągnęłam na siebie koc. Usłyszałam tylko śmiech Harr'ego.
- I co się śmiejesz ? - spytałam, patrząc na niego wymownie.
- Nic, tylko co to da, że się zakryjesz ? Już wczoraj Cię taką widziałem. - odpowiedział i znowu posłał mi uśmiech.
- Czy my...coś...no wiesz ? - niepewnie zaczęłam.
- Nie pamiętasz ? Byłaś taka niesamowita, kiedy...
- C..co ? - wydukałam, przerywając mu jego wypowiedź.
- No, byłaś cudowna, gdy myślałaś...że wzięliśmy ślub.
Zatkało mnie. Nie mogłam zrozumieć co ten chłopak do mnie mówi. Jak ślub ? Jaka cudowna ? Do cholery, przecież ja nic kompletnie nie pamiętałam. Równie dobrze, mogłam robić rzeczy, tak nieprzewidywale, których nigdy na trzeźwo, nie odważyłabym się wykonać.
- O czym Ty mówisz ? - zapytałam, mając szczerą nadzieję, że Styles żartuje.
- Gdy przenosiłem Cię z samochodu, myślałaś, że niosę Cię, do naszego domu. Żono moja. - chłopak puścił mi oczko, po raz kolejny pokazując szereg bielutkich zębów.- O Boże...ja musiałam być zajebiście pijana. - podsumowałam, po czym wstałam i szybko założyłam koszulkę, którą dostrzegłam na stoliku.
- Bez tego, było Ci znacznie lepiej. - szepnął Hazza.
- Chcę się wykąpać. Teraz ! A potem mi wszystko opowiesz.
Harry zaprowadził mnie na górę, do łazienki. Podał mi czysty, żółty ręcznik i opuścił pomieszczenie, udając się do kuchni w celu zrobienia śniadania. Zamknęłam drzwi, sprawdzając dokładnie trzykrotnie, czy przypadkiem, jakimś cudem się nie otworzyły. Gdy miałam już pewność, że nikt nie wejdzie do środka, zdjęłam z siebie wszystkie ubrania i bieliznę, po czym weszłam do kabiny. Odkręciłam wodę, która spadała na mnie letnim strumieniem. Po kilku chwilach poczułam się lepiej. Jakby cała wczorajsza sytuacja nie miała miejsca, i po prostu wyparowała. Starałam się odtworzyć w pamięci wszystkie zdarzenia wczorajszego dnia. Z mojej " imprezy " pamiętałam wszystko jak przez mgłę. Kojarzyłam tylko tyle, że tańczyłam z jakimś kolesiem, a potem wiem, tyle, że pojawił się Harry i zabrał mnie z tamtąd. Nic więcej. Czarna dziura. Podsumowując wszystko, musiałam się nieźle upić, co nie jest w moim zwyczaju. Zazwyczaj to ja, byłam tą trzeźwą głową, która czuwała, nad tym, aby ludzie zbyt dużo nie pili. Teraz mnie nie miał kto pilnować. W myślach dziękowałam Harr'emu za to, że się pojawił. Może podpowiedziała mu to jakaś intuicja ? Nie wiem. W każdym razie dobrze, że się zjawił, akurat tam. Niestety to co gorsze pamiętałam dokładnie. W mojej głowie, nadal tłukła się kłótnia z Niall'em i słowa wypowiedziane przez Marit. Cały czas zastanawiałam się, nad sensem jej słów. Czy mówiła prawdę ? Czy Niall mnie okłamał ? A może zbyt pochopnie wyciągnęłam wnioski ? Teraz już wiem, co muszę zrobić. Wracam do domu i w jak najszybszym tempie muszę wyjaśnić całą zaistniałą sytuację z Horan'em. Nie mogę przecież dopuścić do tego, aby przez jakąś dziewczynę, rozpadło się to wszystko co nas łączy. A dobrze wiadomo, że dużo już przeszliśmy razem.
Po zakończonych rozmyślaniach opuściłam kabinę. Dokładnie wytarłam się ręcznikiem, włosy wysuszyłam suszarką, którą znalazłam w małej, białej szafeczce, po czym upięłam je w dość wysokiego kucyka . Założyłam ubrania, które miałam wczoraj i zeszłam na dół.
- Myślałem, że się utopiłaś. - powiedział Harry, kładąc na stół talerz z jajecznicą.
- Chciałbyś. - prychnęłam i usiadłam przy stoliku, na przeciwko niego.
Niemal w ciszy zaczęliśmy jeść śniadanie. Żadne z nas nie wiedziało, co powinno powiedzieć. Wiedziałam tylko tyle, że muszę mu podziękować, za to, że się zjawił.
- Dziękuję. - powiedziałam i spojrzałam mu w oczy.
- Polecam się na przyszłość.
- W ogóle skąd Ty się tam wziąłeś ? - spytałam, bo przecież na dobrą sprawę, nie wiedziałam, dlaczego akurat wtedy Styles się tam pojawił.
- No wiesz...często wpadam tam na wieczornego drinka. Musisz kiedyś go spróbować. Jest wyśmienity. - odpowiedział i delikatnie się uśmiechnął.Pozostałą część śniadania spędzilismy w ciszy. Słychać było tylko przełykanie i stukot widelców. Wiedziałam, że muszę jeszcze o coś zapytać. Nie miałam jednak pewności, czy powinnam. Gdy posprzątaliśmy po zjedzonym posiłku, usiedliśmy w salonie i wtedy postanowiłam Go zagadać .
- Harry ?
- Słucham Cię.
- Czy Ty...no wiesz... - wydukałam.
- Wiem o wszystkim. Nialler dzwonił do mnie, także się orientuję w sytuacji. - powiedział i jakby nieco posmutniał.
- Czy Ty...ją znasz ? - zapytałam spoglądając na niego.
- No wiesz, razem z chłopakami chodziliśmy do szkoły, więc ją znam. To dość skomplikowane i trudne z Niall'em i Marit, ale...oni kiedyś byli ze sobą dość blisko.
- Jak blisko ? - zapytałam z nutką zawahania w głosie.
- Nie wiem. Oficjalnie nie byli nigdy parą...ale, nieoficjalnie kto wie. Krążyły wtedy różne plotki, ale...nie będę Ci tego opowiadał.
- A może ja chcę ?
- Ale ja nie mam, na to ochoty. Proszę Cie Layla nie naciskaj. - powiedział i spuścił głowę, nerwowo bawiąc się swoimi palcami. Teraz nie wiedziałam co mam, o tym sądzić. Dlaczego, on nie chce mi nic powiedzieć ? Kryje Niall'a ? A może kryje Marit ? Po nim niczego nie można było być pewnym. Raz mówił tak, innym razem się we wszystkim plątał. Trudno szło się w stu procentach dogadać z loczkiem, dlatego musiałam się sama wszystkiego dowiedzieć. Gdy jednak nie dam rady, będę zmuszona prosić Go o pomoc.
- Layla ? - usłyszałam jego cichy głos. - co teraz zrobisz ?
- Jak to co ? Jadę do domu. Muszę wszystko wyjaśnić. - wstałam z kanapy i skierowałam się w stronę drzwi.
- Ale on Cię przecież okłamał... - jego głos się załamał i smutnymi oczami spojrzał na mnie.
- Tego nie wiem. Muszę wszystko wyjaśnić. Harry zrozum...bez względu na wszystko, zależy mi na nim. - gdy wypowiedziałam te słowa Hazza gwałtownie wstał i odwrócił się do mnie tyłem. Coś mruknął pod nosem, po czym nic nie mówąc odprowadził mnie do drzwi. W jego oczach widziałam ból i rozczarowanie.
- Harry co się stało ? - spytałam.
- Nie ważne...nie zrozumiesz tego. - powiedział i przytulił mnie na pożegnanie. Uśmiechnęłam się do niego i opuściłam jego dom.
- Może mi też na Tobie cholernie zależy ? - powiedział Styles jednak tego już nie usłyszałam.
Szybko złapałam taksówkę, która przejżdżała akurat obok domu Harr'ego i zapłaciłam kierowcy. Kilkanaście minut później byłam już pod własnym domem. " Muszę z nim pogadać " - powtarzałam w myślach. Szybkim krokiem skierowałam się w stronę wejścia. Przekręciłam klucz i weszłam do środka.
- Niall ?! Musimy pogadać. Niall ?! - wołałam, jednak nikt mi nie odpowiadał.
Odłożyłam płaszcz na miejsce i zaglądnęłam do kuchni. Nikogo nie było. W mieszkaniu było cicho jak nigdy. Serce zaczęło mi szybciej bić. Słyszałam jak w przyśpieszonym tempie pompuje krew. Weszłam do salonu i stanęłam jak wryta. Pod oknem na ziemi, leżała rozbita doniczka, w której jeszcze wczoraj znajdowała się mała paprotka. Teraz i roślina i ziemia leżały na ziemi.
- Ktoś tu był...- szepnęłam i opadłam na kanapę.
___________________________________________________________________________________
* Jak myślicie, gdzie jest Niall i kto był w domu Layli ?
* Czy Harry wreszcie powie Layli co do niej czuje ?
Ojeejku Harry i Layla pasują do siebie :*
OdpowiedzUsuńChciałabym żeby byli razeem :D
A rozdział jak zawsze boski i zaskoczyłaś znów na koniec ;*
Życzę weny i czekam na kolejny ;]
Ja pierdziele *___* Ale ty super piszesz ;) Ja nie mogę :* Rozdział jest meega zajebisty !! A w domu pewnie była ta Marit -.- Czekam na next kochana :*
OdpowiedzUsuńBrak słów ,które opiszą zajebistość tego opowiadania *.*
OdpowiedzUsuń*Niall się pewnie wyprowadził albo do kogoś pojechał ,a w domu pewnie była Marit'a z Horanem i się kłócili stąd by była ta rozbita donica
* kiedyś na pewno jej powie
Kocham.życzę inspiracji i czekam na next ;*
O jaaa ♥ Świetny rozdział :D Jaram sie Harrym *___*
OdpowiedzUsuńPiszesz tak lekko, czyta się bardzo przyjemnie :D
Zgodzę się z powyższym, że piszesz lekko ;* Rzadko to jest spotykane, dlatego to opowiadanie jest wyjątkowe <3
OdpowiedzUsuńWchodzę, patrzę, a tu już 2 nowe rozdziały :) Niesamowita jesteś, lecę czytać kolejny :* A ten taki jak wszystkie, boski :)
OdpowiedzUsuń