czwartek, 10 kwietnia 2014

25. Ktoś tu był...

Gdy obudziłam się drugiego dnia, myślałam, że umarłam. Chociaż zazwyczaj na religii ksiądz mówił, że wizja nieba jest całkowicie inna. Na pewno nie taka, jak było to w moich przypuszczeniach. Powoli otworzyłam oczy, po czym w dużo szybszym tempie je zamknęłam. Strumień światła, który mnie powitał był zabójczy. Odruchowo zasłoniłam dłonią oczy i głowę odchyliłam do tyłu. Dopiero po krótkiej chwili, dużo wolniej ponowiłam czynność, która wcześniej mi się nie udała. Poczułam, że głowa mi pęka. Nic nie mogłam sobie przypomnieć, miałam totalną pustkę. Dopiero, gdy do pokoju wszedł Harry, coś sobie przypomniałam.
- O Boże, co ja tu robię ? - zapytałam dość niewyraźnie, łapiąc się za głowę.
- Śpisz. - odpowiedział i słodko się uśmiechnął ukazując swoje dołeczki, które zawsze działają na mnie hipnotyzująco. Podparłam się na łokciach i dopiero wtedy zorientowałam się, że jestem w samym staniku. Po tym spostrzeżeniu moje policzki oblał gorący rumieniec i szybko naciągnęłam na siebie koc. Usłyszałam tylko śmiech Harr'ego.
- I co się śmiejesz ? - spytałam, patrząc na niego wymownie.
- Nic, tylko co to da, że się zakryjesz ? Już wczoraj Cię taką widziałem. - odpowiedział i znowu posłał mi uśmiech.
- Czy my...coś...no wiesz ? - niepewnie zaczęłam.
- Nie pamiętasz ? Byłaś taka niesamowita, kiedy...
- C..co ? - wydukałam, przerywając mu jego wypowiedź.

- No, byłaś cudowna, gdy myślałaś...że wzięliśmy ślub.
Zatkało mnie. Nie mogłam zrozumieć co ten chłopak do mnie mówi. Jak ślub ? Jaka cudowna ? Do cholery, przecież ja nic kompletnie nie pamiętałam. Równie dobrze, mogłam robić rzeczy, tak nieprzewidywale, których nigdy na trzeźwo, nie odważyłabym się wykonać.
- O czym Ty mówisz ? - zapytałam, mając szczerą nadzieję, że Styles żartuje.
- Gdy przenosiłem Cię z samochodu, myślałaś, że niosę Cię, do naszego domu. Żono moja. - chłopak puścił mi oczko, po raz kolejny pokazując szereg bielutkich zębów.
- O Boże...ja musiałam być zajebiście pijana. - podsumowałam, po czym wstałam i szybko założyłam koszulkę, którą dostrzegłam na stoliku.
- Bez tego, było Ci znacznie lepiej. - szepnął Hazza.
- Chcę się wykąpać. Teraz ! A potem mi wszystko opowiesz.
Harry zaprowadził mnie na górę, do łazienki. Podał mi czysty, żółty ręcznik i opuścił pomieszczenie, udając się do kuchni w celu zrobienia śniadania. Zamknęłam drzwi, sprawdzając dokładnie trzykrotnie, czy przypadkiem, jakimś cudem się nie otworzyły. Gdy miałam już pewność, że nikt nie wejdzie do środka, zdjęłam z siebie wszystkie ubrania i bieliznę, po czym weszłam do kabiny. Odkręciłam wodę, która spadała na mnie letnim strumieniem. Po kilku chwilach poczułam się lepiej. Jakby cała wczorajsza sytuacja nie miała miejsca, i po prostu wyparowała. Starałam się odtworzyć w pamięci wszystkie zdarzenia wczorajszego dnia. Z mojej " imprezy " pamiętałam wszystko jak przez mgłę. Kojarzyłam tylko tyle, że tańczyłam z jakimś kolesiem, a potem wiem, tyle, że pojawił się Harry i zabrał mnie z tamtąd. Nic więcej. Czarna dziura. Podsumowując wszystko, musiałam się nieźle upić, co nie jest w moim zwyczaju. Zazwyczaj to ja, byłam tą trzeźwą głową, która czuwała, nad tym, aby ludzie zbyt dużo nie pili. Teraz mnie nie miał kto pilnować. W myślach dziękowałam Harr'emu za to, że się pojawił. Może podpowiedziała mu to jakaś intuicja ? Nie wiem. W każdym razie dobrze, że się zjawił, akurat tam. Niestety to co gorsze pamiętałam dokładnie. W mojej głowie, nadal tłukła się kłótnia z Niall'em i słowa wypowiedziane przez Marit. Cały czas zastanawiałam się, nad sensem jej słów. Czy mówiła prawdę ? Czy Niall mnie okłamał ? A może zbyt pochopnie wyciągnęłam wnioski ? Teraz już wiem, co muszę zrobić. Wracam do domu i w jak najszybszym tempie muszę wyjaśnić całą zaistniałą sytuację z Horan'em. Nie mogę przecież dopuścić do tego, aby przez jakąś dziewczynę, rozpadło się to wszystko co nas łączy. A dobrze wiadomo, że dużo już przeszliśmy razem.
Po zakończonych rozmyślaniach opuściłam kabinę. Dokładnie wytarłam się ręcznikiem, włosy wysuszyłam suszarką, którą znalazłam w małej, białej szafeczce, po czym upięłam je w dość wysokiego kucyka . Założyłam ubrania, które miałam wczoraj i zeszłam na dół.
- Myślałem, że się utopiłaś. - powiedział Harry, kładąc na stół talerz z jajecznicą.
- Chciałbyś. - prychnęłam i usiadłam przy stoliku, na przeciwko niego.
Niemal w ciszy zaczęliśmy jeść śniadanie. Żadne z nas nie wiedziało, co powinno powiedzieć. Wiedziałam tylko tyle, że muszę mu podziękować, za to, że się zjawił.
- Dziękuję. - powiedziałam i spojrzałam mu w oczy.
- Polecam się na przyszłość.
- W ogóle skąd Ty się tam wziąłeś ? - spytałam, bo przecież na dobrą sprawę, nie wiedziałam, dlaczego akurat wtedy Styles się tam pojawił.
- No wiesz...często wpadam tam na wieczornego drinka. Musisz kiedyś go spróbować. Jest wyśmienity. - odpowiedział i delikatnie się uśmiechnął.
Pozostałą część śniadania spędzilismy w ciszy. Słychać było tylko przełykanie i stukot widelców. Wiedziałam, że muszę jeszcze o coś zapytać. Nie miałam jednak pewności, czy powinnam. Gdy posprzątaliśmy po zjedzonym posiłku, usiedliśmy w salonie i wtedy postanowiłam Go zagadać .
- Harry ?
- Słucham Cię.
- Czy Ty...no wiesz... - wydukałam.
- Wiem o wszystkim. Nialler dzwonił do mnie, także się orientuję w sytuacji. - powiedział i jakby nieco posmutniał.
- Czy Ty...ją znasz ? - zapytałam spoglądając na niego.
- No wiesz, razem z chłopakami chodziliśmy do szkoły, więc ją znam. To dość skomplikowane i trudne z Niall'em i Marit, ale...oni kiedyś byli ze sobą dość blisko.
- Jak blisko ? - zapytałam z nutką zawahania w głosie.
- Nie wiem. Oficjalnie nie byli nigdy parą...ale, nieoficjalnie kto wie. Krążyły wtedy różne plotki, ale...nie będę Ci tego opowiadał.
- A może ja chcę ?
- Ale ja nie mam, na to ochoty. Proszę Cie Layla nie naciskaj. - powiedział i spuścił głowę, nerwowo bawiąc się swoimi palcami. Teraz nie wiedziałam co mam, o tym sądzić. Dlaczego, on nie chce mi nic powiedzieć ? Kryje Niall'a ? A może kryje Marit ? Po nim niczego nie można było być pewnym. Raz mówił tak, innym razem się we wszystkim plątał. Trudno szło się w stu procentach dogadać z loczkiem, dlatego musiałam się sama wszystkiego dowiedzieć. Gdy jednak nie dam rady, będę zmuszona prosić Go o pomoc.
- Layla ? - usłyszałam jego cichy głos. - co teraz zrobisz ?
- Jak to co ? Jadę do domu. Muszę wszystko wyjaśnić. - wstałam z kanapy i skierowałam się w stronę drzwi.
- Ale on Cię przecież okłamał... - jego głos się załamał i smutnymi oczami spojrzał na mnie.
- Tego nie wiem. Muszę wszystko wyjaśnić. Harry zrozum...bez względu na wszystko, zależy mi na nim. - gdy wypowiedziałam te słowa Hazza gwałtownie wstał i odwrócił się do mnie tyłem. Coś mruknął pod nosem, po czym nic nie mówąc odprowadził mnie do drzwi. W jego oczach widziałam ból i rozczarowanie.
- Harry co się stało ? - spytałam.
- Nie ważne...nie zrozumiesz tego. - powiedział i przytulił mnie na pożegnanie. Uśmiechnęłam się do niego i opuściłam jego dom.
- Może mi też na Tobie cholernie zależy ? - powiedział Styles jednak tego już nie usłyszałam.

Szybko złapałam taksówkę, która przejżdżała akurat obok domu Harr'ego i zapłaciłam kierowcy. Kilkanaście minut później byłam już pod własnym domem. " Muszę z nim pogadać " - powtarzałam w myślach. Szybkim krokiem skierowałam się w stronę wejścia. Przekręciłam klucz i weszłam do środka.
- Niall ?! Musimy pogadać. Niall ?! - wołałam, jednak nikt mi nie odpowiadał.
Odłożyłam płaszcz na miejsce i zaglądnęłam do kuchni. Nikogo nie było. W mieszkaniu było cicho jak nigdy. Serce zaczęło mi szybciej bić. Słyszałam jak w przyśpieszonym tempie pompuje krew. Weszłam do salonu i stanęłam jak wryta. Pod oknem na ziemi, leżała rozbita doniczka, w której jeszcze wczoraj znajdowała się mała paprotka. Teraz i roślina i ziemia leżały na ziemi.
- Ktoś tu był...- szepnęłam i opadłam na kanapę.

___________________________________________________________________________________

* Jak myślicie, gdzie jest Niall i kto był w domu Layli ?

* Czy Harry wreszcie powie Layli co do niej czuje ?



6 komentarzy:

  1. Ojeejku Harry i Layla pasują do siebie :*
    Chciałabym żeby byli razeem :D
    A rozdział jak zawsze boski i zaskoczyłaś znów na koniec ;*
    Życzę weny i czekam na kolejny ;]

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja pierdziele *___* Ale ty super piszesz ;) Ja nie mogę :* Rozdział jest meega zajebisty !! A w domu pewnie była ta Marit -.- Czekam na next kochana :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Brak słów ,które opiszą zajebistość tego opowiadania *.*
    *Niall się pewnie wyprowadził albo do kogoś pojechał ,a w domu pewnie była Marit'a z Horanem i się kłócili stąd by była ta rozbita donica
    * kiedyś na pewno jej powie
    Kocham.życzę inspiracji i czekam na next ;*

    OdpowiedzUsuń
  4. O jaaa ♥ Świetny rozdział :D Jaram sie Harrym *___*
    Piszesz tak lekko, czyta się bardzo przyjemnie :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Zgodzę się z powyższym, że piszesz lekko ;* Rzadko to jest spotykane, dlatego to opowiadanie jest wyjątkowe <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Wchodzę, patrzę, a tu już 2 nowe rozdziały :) Niesamowita jesteś, lecę czytać kolejny :* A ten taki jak wszystkie, boski :)

    OdpowiedzUsuń