- Puść mnie ty pojebany...kurwa kim ty jesteś w ogóle ? - dobiegł mnie zachrypiony głos Harr'ego skierowany do jednego z ochroniarzy.
" Jednak może być jeszcze gorzej " - pomyślałam, gdy uzmysłowiłam sobie, że Styles dodatkowo obraża ochroniarzy na służbie. Nie mogliśmy nic zrobić. Gdy Harry nadal się wyrywał jeden facet z ochrony, wygiął jego ręce do tyłu, a Hazza uderzył głową o stolik, na którym teraz leżał w tej niewygodnej pozycji. Liam stał jak sparaliżowany i nie mógł nic zrobić. Przecież na samym początku próbował odciągnąć loczka od tego chłopaka, jednak na marne. Zayn i Louis siedzieli na kanapie i spoglądali z niepokojem na to, co się dzieje. W zasadzie tylko Zayn spoglądał, bo Lou raczej za bardzo nie kontaktował i nie wiedział co się dzieje. To własnie Tommo i Styles wypili najwięcej i było to na pierwszy rzut oka widać. Jednak Lou nie jest tak impulsywny jak Harry.
- Mamy przerąbane. - szepnęłam do ucha Niall'a.
- Nie my skarbie, tylko Harry. - odpowiedział smutno blondyn.
Drzwi do klubu otworzyły się, po czym do środka wparowało dwóch policjantów. Jeden z nich rozpoczął rozmowę z ochroniarzem i tylko kiwał twierdząco głową. Nie dało się nic usłyszeć z ich rozmowy, na nasze nieszczęście. Po chwili narady policjanci założyli na nadgarstki Harr'ego kajdanki, a ten nie miał się już siły bronić się ani wyrywać. Alkohol chyba wreszcie zrobił swoje. Wyższy z policjantów wyszedł z Hazzą do samochodu, a drugi z nich został jeszcze w knajpie.
- Jesteście jego znajomymi ? - zapytał, dość ochrypłym i twardym głosem.- Tak - odpowiedział Niall. - gdzie go zabieracie ?
- Na komendę. Na pewno wasz kolega musi wytrzeźwieć, zresztą temu tam też by się to przydało - powiedział i wskazał ruchem ręki na zasypiającego już Louis'a, który z zamkniętymi oczami głupkowato się usmiechał.
- A potem ? - spytałam.
- Odpowie za pobicie, utrudnianie pracy ochronie i obrażanie funkcjonariuszy na służbie.
- Ale panie władzo - zaczął Liam - on młody jest, impulsywny, no i taki narwany. Nie da się czegoś zrobić ?
- Przykro mi. Trzeba było pomyśleć wcześniej. - odpowiedział policjant, po czym opuścił klub, a chwilę później słychać było warkot odpalanego silnika i samochód z Harry'm odjechał na komisariat.
- No to pięknie. - podsumowałam i opadłam na kanapę obok Malik'a. W tej samej chwili karetka zabrała rannego chłopaka do szpitala. Po wstępnych oględzinach ratownicy stwierdzili , że ma złamane żebro, rozciętą wargę i łuk brwiowy oraz liczne zasinienia w okolicy podbrzusza. Byliśmy całkiem zrezygnowani.
- Pijemy dalej, czy tańczymy ślicznotko ? - spytał ledwo kontaktujący Lou i jakby nigdy nic uśmiechnął się.
- Nie mam już do Ciebie siły. - westchnęłam, a później razem z Niall'em zaprowadziliśmy go do taksówki. Zayn w miarę sprawnie znalazł się w jej wnętrzu, Liam podał kierowcy adres i odjechaliśmy w stronę mojego domu. Zadecydowaliśmy, że nie ma sensu odwożenia każdego do swojego mieszkania. Kilka minut później byliśmy pod domem. Wytargaliśmy Lou z samochodu i siłą zaciągnęliśmy do środka. Liam i Zayn rozłożyli się na dwóch kanapach znajdujących się w salonie i w mgieniu oka, jak niemowlęta zasnęli. Niall poszedł przepłukać sie do łazienki, a ja zaprowadziłam Louis'a na górę. Położyłam go w wolnym pokoju, który od jakiegoś czasu stał pusty.
- W ciuchach mam spać ? - wybełkotał i zaczął ściągać z siebie bluzkę.
- Zostaw to . - powiedziałam z uśmiechem na ustach, widząc jak chłopak coraz bardziej zaplątuje się w ubranie. Był teraz taki bezbronny, jak dziecko. Pomogłam mu ściągnąć bluzkę i moim oczom ukazał się szereg tatuaży. Byłam oczarowana. Jego umięśniona klata pokryta była w pewnej części dziarami.
- Spodnie jeszcze. - wyszeptał i złapał mnie na dłoń.
- Nie, nie. Śpisz w tym i koniec. Nawet nie waż się ze mną kłócić.
- A buzi ? - powiedział i szeroko się uśmiechnął marszcząc czoło.
- Idź spać Tommo. - powiedziałam gasząc lapmkę i wyszłam z pokoju. Udałam się do mojej sypialni, gdzie zastałam półnagiego Niall'a śpiącego na moim łóżku. Delikatnie ułożyłam się obok niego, a po upływie dosłownie kilku chwil zasnęłam.
Rano obudziły mnie odgłosy dochodzące z kuchni. Założyłam szlafrok i zeszłam na dół. Po kuchni krzątał się Louis. Gdy zobaczyłam jego zwichrzone włosy zaczęłam się śmiać.
- Co się śmiejesz ? Na kaca coś mi daj. - powiedział, po czym zrezygnowany usiadł przy stole. Wyjęłam z szafki specjalne saszetki na kaca, po czym rozpuściłam je w czterech szklankach. Jedną z nich podałam Louis'owi i poszłam obudzić resztę. Potem cała czwórka wypiła duszkiem żółty napój, a ja wzięłam tabletki od bólu głowy, bo dla mnie było to wystarczające.
- Jezu nic nie pamiętam. - wydukał Lou. - Gdzie jest Harry ? - spytał robiąc zdziwioną minę. Liam opowiedział mu dokładnie o wszystkim, a Tomlinson był oniemiały.
- Harry kogoś pobił ? Musiał być nieźle zalany. - podsumował.
- Tak samo jak Ty. - dodałam i kwaśno się uśmiechnęłam. Wszyscy zgodnie stwierdzilismy, że musimy wyciągnąć Hazzę z tego więzienia.- Wydaje mi się, że jak zapłacimy kaucję, to go wypuszczą. - powiedział Zayn, a reszta chłopaców go poparła, Wydało mi się to całkiem mądrym rozwiązaniem. Liam i Zayn wzięli mój samochód i pojechali do banku po jakieś pieniądze. Lou poszedł pod prysznic, bo stwiedził, że śmierdzi i musi się odświeżyć. Zostałam tylko ja i Niall. Ułożyliśmy się na kanapie, a ja mocno wtuliłam się w jego tors.
- Dlaczego to życie jest takie skomplikowane ? - zapytałam mojego chłopaka.
- Nie wiem skarbie. Może dlatego, abyśmy stawali się coraz silniejsi.
- W takim razie, powinnam być już silna, jak cholera. - westchnęłam i sztucznie się uśmiechnęłam. Zrobiliśmy coś do jedzenia i wspólnie zjedliśmy, gdy chłopcy wrócili z pieniędzmi. Szybko przebrałam się w jakieś wygodne ciuchy i pojechaliśmy na komisariat. Droga zajęła nam kilkanaście minut.
- Mam nadzieję, że go wypuszczą. - szepnął cicho Lou.
Teraz znów miałam mętlik w głowie. Czy Harry na siłę dobierał się do mnie bo był pijany ? A może zrobił to, aby potem mieć pretekst , że był pod wpływem ? Te nurtujące mnie pytania nie dawały mi spokoju. Chciałam powiedzieć Niall'owi, ale nie miałam pewności jak Horan zareagowałby na tę wiadomość. Na pewno by się zdenerwował, a tego bym nie chciała. Najpierw muszę wyjaśnić wszystko z samym loczkiem, a potem będę się zastanawiała co dalej zrobić.
Na komisariacie od razu spotkaliśmy policjanta, który zabrał wczoraj Hazzę.
- Dzień dobry panu. Chcieliśmy o czymś porozmawiać. - rozpoczął Niall
- O co chodzi ? - zapytał.
- Za kaucję, chcemy wyciągnąć Harr'ego. - powiedział Liam i wyciągnął kopertę.
- Zarzuty są dość poważne, ale zważając na to, że pobitemu nic więcej się nie stało możemy na to przystać. - powiedział mundurowy.
Zza zakrętu wyłonił się Styles z drugim funkcjonariuszem.
- Jeszcze go przesłuchamy i będzie wolny. - odpowiedział, po czym zabrał od Liam'a kopertę i schował ją do wielkiem torby.
- Pamiętam co wczoraj było... - powiedział Harry, gdy obok nas przechodził i wymownie popatrzył mi prosto w oczy...
___________________________________________________________________________________
* Czy Harry pod wpływem złości, powie Niallo'wi, że całował Laylę ?
* A może obróci całą tę sytuację przeciwko niej ? Albo na razie da tej dwójce spokój ?
Coraz bardziej mnie intrygujesz :) To opowiadanie coraz bardziej wciąga ;* Myślę, że Harry da im na razie spokój ale nie na długo, takie jest moje zdanie ;* A rozdział tradycyjnie świetny <3 Życzę weny :D
OdpowiedzUsuńMyślę że coś zacznie pzekręcać na Layli niekorzyść. Ale licze, że wszystko dobrze się potoczy ;)
OdpowiedzUsuń*znając Stylesa jak się wkurzy powie Horankwi i nie będzie za miło :/
OdpowiedzUsuńA ogólnie super i strasznie wciągające czekam na next i życzę weny ;**
Ale się porobiło. Dobrze że chociaż Harry wyszedł z pudła. Niestety to chyba nie koniec kłopotów. No nic. Zobaczymy.
OdpowiedzUsuńRozdział świetny :*
Uwielbiam Cię :* Znó dzieje się coś emocjolującego, super blog , nawiasem mówiąc ;]
OdpowiedzUsuń* Jesli Hazza będzie zły bez niczego powie o wszystkim Horankowi ;(